Post, modlitwa i jałmużna – czy warto?

Przed nami Wielki Post. Okres przygotowania do Świąt Wielkanocnych. Kościół w tym czasie zaleca nam w sposób bardziej dobitny praktykowanie trzech wielkopostnych praktyk: postu, modlitwy i jałmużny. Praktyki te wyznaczają wewnętrzną postawę człowieka wobec Boga, samego siebie i drugiego. Doświadczenie pragnienia i głodu to najbardziej egzystencjalne doświadczenie ludzkie, które domaga się zaspokojenia. Dlatego dostarczamy organizmowi pożywienia. Post, w pierwszych przejawach to ograniczenie jedzenia. Dlaczego więc przez post mamy się wpędzać w to trudne egzystencjalne doświadczenie pragnienia i głodu? Nie ulega wątpliwości, że w poście musi chodzić o coś więcej, niż tylko sfera biologiczna. Poprzez post uświadamiamy sobie nasze najgłębsze potrzeby, te duchowe. Poprzez post uświadamiamy sobie głód Boga. Odkrywamy w ten sposób prawdę o człowieku w ogóle, kim on jest, ale też każdy uświadamia sobie prawdę o sobie samym, kim jest wobec Boga. Jeszcze głębiej pomaga nam to zrozumieć obrzęd posypania głów popiołem i wypowiadane przy tym słowa: „pamiętaj, że prochem jesteś i w proch się obrócisz”. Człowiek jest istotą zawieszoną między prochem ziemi, z której został uczyniony, a Bogiem Stwórcą, który tchnął w niego tchnienie życia. Człowiek jest postawiony pomiędzy tymi dwoma skrajnymi rzeczywistościami. Dlatego człowiek potrzebuje Boga, bo czymś naturalnym jest dla człowieka dążenie do wielkości.


Po uświadomieniu w sobie pragnienia Boga i relacji z Nim, trzeba nam wejść w pełen miłości dialog. Prawdziwa modlitwa jest dialogiem, rozmową. Nie może być monologiem, zarzucaniem Pana Boga moimi słowami, ale w otwartości serca słucham Boga. „Mów Panie, bo sługa Twój słucha”. Prawdziwa modlitwa jest przede wszystkim uczeniem się otwartości wobec Boga, wejściem w jego obecność, jest byciem przed NIM. W takiej postawie Bóg staje się dla nas Kimś bliskim, kto nas kocha, kto mnie kocha. Doświadczam jego dobroci i życzliwości, miłosierdzia i przebaczenia – bo kto może mi przebaczyć, jeśli ja sam sobie nieraz nie potrafię przebaczyć? Doświadczam na modlitwie przed Bogiem wyzwolenia. Pytam kim jestem i poznaję kim jestem. Na modlitwie sięgam do swojego wnętrza, wsłuchuję się w siebie.

Modlitwa i post kierują człowieka „do wewnątrz”, budują one człowieka i przygotowują na spotkanie z Bogiem, podtrzymują tę relację. Trzecią praktyką wielkopostną jest jałmużna, która kieruje człowieka „na zewnątrz”. Człowiek nie może nie dzielić się bogactwem Boga jakie nosi w sobie. Jest to istota miłości, udzielać się, pomnażać dobro. O ile modlitwa i post, obok otwarcia na Boga, otwierają nas na nasze własne wnętrze i potrzeby, o tyle jałmużna otwiera na potrzeby drugiego człowieka. „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego. Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego” (Mt 22, 36-39). Jałmużna jest swego rodzaju sprawdzianem w praktyce czy kochamy Boga, czy kocham Boga, jaka jest moja relacja z NIM. W praktykowaniu jałmużny nie chodzi więc tylko o dawanie innym pieniędzy. Trzeba dać siebie.

Sposób w jaki należy to uczynić pokazuje nam Jezus Chrystus, który przyjął na siebie wszystkie doświadczenia człowieka oprócz grzechu. Miłość Boża nie zostaje nieczuła i daleka, ale schodzi pośród nas, aż do cierpienia na Krzyżu, do oddania swojego życia. W wieczerniku Jezus umył uczniom nogi, wykonał gest niewolnika. Powiedział też do apostołów: „Czy rozumiecie co wam uczyniłem (…). Jeżeli więc ja Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam przykład, abyście i wy czynili tak, jak Ja wam uczyniłem” (J 13, 12-15). W tę rzeczywistość miłości jako dawania siebie na wzór Jezusa w Wielkim Poście wchodzimy poprzez liturgię. Droga Krzyżowa i Eucharystia są dla nas na nowo do odkrycia. Niech to się stanie Wielkim Poście, który zaczynamy.

Ks. Tomasz Czarnocki
Krajowy duszpasterz prawników